niedziela, 23 września 2012

Tomasz Lis – kołtun i homofob



Jest bardzo zabawnie wtedy, gdy z awangardy postępu wychodzi taki obrzydliwy kołtun, pasujący do jakiegoś średniowiecza albo choć „ciemnogrodu” a nie na współczesne, pachnące Europą salony. A już najśmieszniej jest gdy taki kołtun nawet sobie nie zdaje sprawy, że zachowuje się jak kołtun.
Jeśli ktoś chce wiedzieć, co mam na myśli, niech przypomni sobie nagonkę naszej awangardy postępu na Juliusz Paetza oskarżanego o… homoseksualne skłonności. Jakby zapomniała wspomniana „nagonka” swoje wcześniejsze, heroiczne wysiłki by przekonać cały zacofany świat, że bycie homoseksualistą nie tylko nie przynosi ujmy a wręcz jest powodem do dumy.
Tamta historia przypomniała mi się natychmiast, gdy usłyszałem (a potem zobaczyłem*) co stanowi główny temat najnowszego numeru „Newsweeka”.
Oczywiście osobnym, równie ciekawym tematem jest to, jak bardzo działalność redakcji kierowanej przez Tomasza Lisa rozmija się z oczekiwaniami, jakie na przykład ma wobec „poważnych mediów” pan Miecugow. Choć Bogiem a prawdą przypadek Lisa i „Newsweeka” dobitnie pokazuje jak mocno pomylił się pan Grzegorz wskazując winnego upadku „poważnych mediów”. Bo cóż winna jest publika że Lis postanowił pokazać, iż także z dala od Chin  można próbować produkować szmaty na skalę masową.
Ale wrócimy do Lisa. Do Lisa, który, może świadomie choć wierzyć się w to nie chce, postanowił pokazać twarz homofoba i kołtuna.
Nie czytałem, raz bo nie mogłem (tekst powstał zanim tygodnik trafił do ludu) ale i nie za bardzo chciałem, materiału u Lisa. Posiłkowałem się relacją Onetu**, w której głównym motywem było ujawnienie, że „polskim Kościołem rządzi homoseksualne lobby”.  To zaś pod hasłem (uwidocznionym na okładce) „Kościół potępia gejów ale toleruje homoksięży”.
Właściwie trudno zgadnąć o co Lisowi chodzi. Jeśli ma za złe, że „Kościołem rządzi homoseksualne lobby” to homofob z niego bez dwóch zdań. Nie zauważający chyba że jednym z głównych pól walki środowisk LGBT jest to, na którym walczy się o uzyskanie przez nie akceptacji różnych Kościołów chrześcijańskich. Trudno na Lisa patrzeć inaczej jak na wbijającego kochającym inaczej nóż w plecy.
Jeśli zaś chodzi Lisowi o napiętnowanie tego, co  kierujący naszym Kościołem myślą o dążeniach wspomnianych wyżej środowisk, warto zasugerować mu ostrożność. Bo jeśli zestawić to, że ci co kierują Kościołem robą brzydko homoseksualistom i to, że „polskim Kościołem rządzi homoseksualne lobby”, wychodzi na to, ze to geje gejom zgotowali ten los.
Tu warto zastanowić się nad tym jak to jest, że Kościół, rządzony jakoby przez to „homoseksualne lobby” jest tak nieprzychylny dla homoseksualistów. I nad tym, że zgodnie logiką ta niechęć jest niechęcią… „homoseksualnego lobby”. Tu można pozwolić sobie na złośliwą uwagę, że nikt tak dobrze nie zna homoseksualistów jak oni sami i jeśli są sobie nieprzychylni, jako to „lobby”, widocznie wiedzą co robią.
Wracając jednak do Lisa, aż trudno uwierzyć, że wielokrotny „dziennikarz roku” nie zauważył tego dysonansu, jakim jest zarzucanie Kościołowi, że wpadł w łapy gejów. Myślę, że ten kołtun, który mu nagle się skręcił, wynika z tego, że tak bardzo jest on zdeterminowany , przyp*****lać się do Kościoła, że logika i zdrowy rozsądek nie maja dla niego znaczenia.
 Przed chwilą usłyszałem zapowiedź jego programu „na żywo”. Oczywiście będzie o „zlizywaniu śmietanki”. Gdyby zaprosił Czuchnowskiego, z jego znajomością „motywów z filmów dla zboczeńców” pewnie siedziałbym kamieniem i chłonął. A tak nie wiem. Może spróbuję by przekonać się czy udało się ujawnionemu świeżo homofobowi, zbulwersowanemu, że „homoseksualne lobby” czymkolwiek kieruje, zaczesać ten imponujący kołtun.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz