sobota, 8 września 2012

„Samobójstwo Kaczyńskiego”



Jakoś nie bardzo miałem ochotę włączać się do dyskusji o najostatniejszej propozycji Kaczyńskiego i PiS-u. Przede wszystkim dlatego, że „w temacie” tłok się nieco zrobił i nie bardzo chciałem go powiększać. No może trochę skłaniało mnie do zabrania głosu skupienie się w zbyt wielkim stopniu przez dyskutantów na fakcie pominięcia pana Rostowskiego, które to pominięcie było oczywiste i szkoda w ogóle było je roztrząsać. Zapraszanie przez PiS obecnego Ministra Finansów i w ogóle traktowanie go poważnie nie leżało w interesie tej partii, choć przyznaję,  mogło źle wyglądać i dać powody do uszczypliwych komentarzy. Na szczęście dla opozycji sam Rostowski, sposobem obejścia się z jej postulatami zwolnił ją z obowiązku poważnego traktowania. Co oczywiście i tak nie wyeliminowało uszczypliwych komentarzy.
Zatem nie miałem ochoty pisać a piszę. Czemu? Rzecz miała się tak.
Wracałem wczoraj ze spaceru i w tej drodze natknąłem się na mojego przyjaciela, który na spacer wyjechał rowerem. Jest sporo ode mnie młodszy, mniej doświadczony życiowo i może przez to pała jakąś śladową sympatią do Ruchu Pajacyków a serdecznie nie lubi Kaczyńskiego. „PiS jest po prostu brzydki” wyjaśnia jakby nigdy, ale to nigdy na oczy nie widział pana Rypińskiego (wiem, wiem… Ryfiński) i paru innych „twarzy” wspomnianej partii. Ale to tak na marginesie.
Kiedy trafi się nam spotkać, a to niestety od jakiegoś czasu za częste nie jest, szybko schodzi nam na politykę. Podobnie i wczoraj. „Kaczyński popełnił samobójstwo zapraszając ekonomistów na debatę” zagaił. I wytłumaczył zaraz, że ci najpewniej nie zostawią suchej nitki na zaproponowanym programie. Oczywiście przekonanie, że sucha nitka nie zostanie wywiódł z „profesjonalnej krytyki” w autorstwa pracowników resortów pod kierunkiem Ministra Finansów. Pomijam tu fakt, że jak na kogoś, kto w mniemaniu przeciwników co i rusz „popełnia samobójstwo” i „kończy się” Kaczyński ma się naprawdę świetnie. A to ostatnie „samobójstwo”…
Nie zgodzę się z przyjacielem. I nawet nie chodzi o merytoryczną wartość przedstawionych propozycji bo po tych kilku dniach wiem o niej tyle, co nie przymierzając Rostowski i spółka a za nimi i mój przyjaciel. Chodzi o ocenę samego pomysłu poddania ich pod rozwagę co bardziej znanym i cenionym recenzentom.
Nie da się ukryć, ze Kaczyński (i PiS) zagrał bardzo mądrze. Nie ma mowy o żadnym tam „poruszeniu gniazda os”. Jeśli ktoś sądził, że o tym, co zaproponował Kaczyński nie będzie się mówić, jest naiwny. Że się jeszcze nie mówi świadczy tylko dobrze o potencjalnych oceniających. Którzy mają nieco więcej powagi niż pan Tusk i pan Rostowski z ich „do środy” i zmuszaniem Bogu ducha winnych urzędników do zabawy liczydłami.
Tak więc Kaczyński miał i ma świadomość, że to, co powiedział, rzeczywiście fachowcy sprawdzą i publicznie ocenią. Jedni pewnie przychylnie inni mniej. I właśnie o tych drugich tu chodzi.
Jeśli im wyjdzie, że to, powiedzmy delikatnie, nic godnego uwagi, nie omieszkają tego powiedzieć. Jak to zrobią? No właśnie.
W innej sytuacji kto wie, czy nie byłyby to kpiny w stylu pana Rostowskiego i speca obecnej ekipy od „rachunków alternatywnych” Szejnfelda. Co innego, gdy się ich, tych prawdziwych fachowców, zaprosi na całkiem poważną debatę. Wówczas konwencja i wynikająca z niej kurtuazja wymaga, by raczej tonować sposób, w jaki kogoś się miażdży (zakładając, że ktoś będzie miał na to ochotę). Efekt jest taki, że to, co mogło być zwyczajowym „glebieniem” PiS-u i Kaczyńskiego, nagle zamieni się w jak najbardziej poważną wymianę poglądów. Choćby i przeciwnych i krytycznych. Na dodatek mocno kontrastującą z tym, w jaki sposób do sprawy podeszli pan Tusk i pan Rostowski. Jeśli zestawić listę tych, którzy podeszli z powagą (oczywiście kieruję się tu sygnałami zaledwie) i tych, którzy wybrali propagandę obecna ekipa najpewniej nie wypadnie w tym zestawieniu zbyt imponująco.
I właśnie w tym rzecz. By nie dać się zepchnąć do defensywy już na poziomie partyjnych szyldów. I to się Kaczyńskiemu udało. Jeśli ktoś widzi w tym „samobójstwo” to daj Bóg Kaczyńskiemu więcej takich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz