sobota, 15 września 2012

Paraolimpiada idiotów

Zaznaczę na wstępie, że tytuł absolutnie nie odnosi się do osób niepełnosprawnych. W każdym razie nie do osób niepełnosprawnych czy to intelektualnie czy fizycznie w potocznym rozumieniu tego pojęcia. Odnosi się do osób, które uważają siebie za jak najbardziej pełnosprawne a pewnie nawet górujące swą intelektualną „pełnosprawnością” nad większością obywateli.
Od tygodnia wiedziałem, że coś miałem tutaj poruszyć tylko nie pamiętałem co. Póki nie poszedłem dziś na zakupy i nie byłem świadkiem zdejmowania przez ekspedientkę z półki ostatniego numeru „Newsweeka”. Kto go widział, pewnie wie o co mi chodzi, kto nie, niech kliknie link pod tekstem a zobaczy. Dla tych, co się brzydzą podanego adresu krótki opis. Okładka przedstawia zestawione ze sobą Natalię Partykę, naszą olimpijkę i paraolimpijkę oraz Natalię Siwiec, naszego nie wiadomo kogo. Anonsują one wyróżniony wielkimi literami tekst numeru (nie zalinkuję, bo jak napisano na stronie tygodnika jest on dostępny w wydaniu papierowym albo w e-wydaniu a na samą myśl, że miałbym wydać na to choć grosz już mam napady autoagresji) zatytułowany „Która z nich jest piękna?”.
Nie mam pojęcia jaki problem nieznany mi autor roztrząsa swym tekście ale mniejsza o to bo mi w związku z tymi dwiema osobami a nawet z ich zestawieniem ze sobą żaden problem na myśl nie przychodzi. Jeśli coś mi przychodzi to głębokie wyrazy współczucia dla ułomności kogoś, komu jednak ów nieznany mi problem się w głowie urodził. Zostawmy nieznanego nam autora nieznanego nam tekstu i pozostańmy przy okładce i problemie, który ona stwarza.
Nie wiem jak inni ale ja w ogóle za coś prymitywnego uważam sytuację, w której ktoś zestawia ze sobą dwie dowolne osoby i pyta, która jest piękniejsza. Pytając też przy tym, być może nieświadomie, która jest brzydsza. Bo tak to jest i nie może być inaczej.
Oczywiście zdarza mi się zarówno rozumieć jak i samemu być w sytuacji, gdy ktoś musi zdecydować która osoba bardziej mu się podoba. Jeśli ktoś nie widzi w obu sytuacjach różnicy to… To wyjaśniam, że wynika ona z postawienia problemu w sposób subiektywny albo nonsensownego obiektywizowania go.
Oczywiście wiem, że zaraz ktoś może się do mnie doczepić, że czegoś tam nie jarzę. Takiemu komuś o wyższym stadium „jarzenia” dam do rozwiązania dość podobne zadanie. Tym razem z dwoma facetami- ciachami z okładki, podpisanymi „Który z nich jest bardziej męski?”
By zadanie miało intelektualną siłę okładki „Newsweeka” nie ograniczajmy się do jakichś tam nieokreślonych, kosmopolitycznych facetów tylko niech jeden będzie młodym Żydem w letnim mundurze armii izraelskiej a drugi młodym Palestyńczykiem w arafatce i z kałasznikowem.
Jestem pewien, że po czymś takim nikt by nie próbował zaglądać do środka by poznać w jaki sposób racjonalizuję coś takiego ( a jak się kto uprze i jest sprawny publicystycznie, nie takie rzeczy jest w stanie racjonalizować) tylko uznałby mnie za kosmicznego foba z taką kumulacją fobii, jaką rzadko się spotyka. I najpewniej byłbym najpierw opluty jako oczywisty antysemita a zaraz potem odstrzelony jako sprzymierzeniec syjonizmu. I kiedy ma dusza leciałaby do nieba czy tam odwrotnie, doskonale by wiedziała, że to efekt mojego idiotyzmu a nie czyjejś nietolerancji czy braku zrozumienia.
Sugerowanie nam (w znaczeniu „społeczeństwu”) bo tak odbieram ów „szlachetny” „temat numeru”, że mamy problem w dostrzeżeniu w Natalii Partyce czy kimkolwiek (aż mi się nie chce nawet odwoływać do niepełnosprawności pani Natalii czy kogokolwiek) kogoś atrakcyjnego i okraszenie tego na dodatek (pewnie by nam coś tam utrudnić) napompowaną przez media lalą (niech mi wybaczy pani Siwiec ale to nie moje dzieło, że tak jest teraz odbierana) dowodzi jedynie, że problem ma tak naprawdę autor tekstu, być może autor okładki a zapewne i reszta redakcji z Redaktorem naczelnym. Choć oczywiście jestem skłonny przyjać, że oni wszyscy chcieli dobrze.
To, że mnie, prostego, mało wyrafinowanego rosemanna ta okładka ubodła dowodzi tego wystarczająco.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz