niedziela, 27 lutego 2011

Demokracja i anihilacja

Dość zabawnie brzmi pytanie „Gazety Wyborczej”, zawarte w tytule materiału poświęconego wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego na konferencji „Nic o Nas bez Nas – wolności obywatelskie i naprawa Rzeczpospolitej”. Temu, w którym Prezes PiS wskazuje na zagrożenie demokracji przez działania obecnej władzy. Redakcja z Czerskiej zapytuje o konkrety (tytuł: Kaczyński: "Musimy bronić demokracji!". Długa lista zarzutów. A konkrety?*) co ja, choć zaznaczę, że jestem niemiarodajny bo uprzedzony, odbieram z miejsca jako sugestię, że tych konkretów brak.

Pytanie brzmi zabawnie nie samo z siebie. Broń Boże! Pytanie o konkrety zawsze ma sens i nigdy śmieszne nie jest. Widać to szczególnie teraz, gdy czkawką nam (a raczej redakcjom różnym zaprzyjaźnionym) odbija te trzy lata, gdy pytanie o konkrety jakoś nie zawsze było konieczne. I nie zawsze w dobrym tonie. Ale zostawmy te dygresje. Wróćmy do humorystycznego aspektu tytułowego pytania. Jest ono zabawne w bardzo konkretnym kontekście. Ten zaś jest taki, że kiedy „Agora”… no dobrze, gdy … tu chciałem podać nazwisko tego (rzecz jak najbardziej chwalebna) dociekliwego dziennikarza gazety ale nad tekstem napisane jest „mib”. Jego strata, że nie będzie pochwały po nazwisku. Ale do rzeczy. Tak więc zabawne jest to, że „Gazeta” piórem rzeczonego „mib-a” pyta i z miejsca mamy odpowiedź. Cóż w tym jest zabawnego? A to, że wcale nie Jarosław Kaczyński, który jak wiadomo wszystkim a już na pewno „Gazecie”, gdy coś powie to absolutnie nie jest do śmiechu, udziela szybkiej odpowiedzi. Jego, jak mniemam, mimowolnymi suflerami stali się prominentni funkcjonariusze obecnego rządu. Z samym Premierem na czele. On miał się wyrazić niedawno, że „- Po to skasowaliśmy im spoty telewizyjne i billboardy, żeby nie bruździli nam za głośno. To mamy z głowy”**.W sprawie, co to miała być jakoby przeprowadzona pro publico bono. Z oszczędności i dla jakości demokracji (cokolwiek miałoby to oznaczać).Wychodzi, ze żadne tam dobro publiczne, lecz … Ale wnioski dalej. Dalej mamy uderzenie po kieszeni paru niezbyt z punktu widzenia rządzącej obecnie ekipy spolegliwych redakcji. Ja wiem, że pan Minister obiecał panu Łukaszowi i panu Igorowi, że sam się tym zajmie i skoryguje. I panowie są z miejsca zadowoleni tym jak ludzki jest pan Minister. Zaiste, jak, nie przymierzając, towarzysz Gierek w czasie „gospodarskich” wizyt. Nie podzielam zachwytu panów Igora i Łukasza bo dla mnie ta nagła i wywołująca entuzjazm gotowość Ministra do „korygowania” jest takim samym skandalem jak to zarzucone wcześniej cięcie niepokornych po kieszeni. Bo co to za system i przejrzystość postępowania jeśli Minister ot tak sobie zapowiada, że to czy tamto zrobi od ręki z ponoć transparentną procedurą.

I na koniec wyczyn pana Ministra Arabskiego, który zajechał już oczywistym, łopatologicznie wręcz podanym PRL-em. I tu do wyboru jest albo śmiać się albo wręcz przeciwnie. Mnie akurat to pierwsze przyszło do głowy bo dowcip mi się przypomniał, jak to za Gierka czy może za Gomułki do pewnego sklepu mięsnego co dzień przychodził mężczyzna i nic nie kupował a jedynie z dziwnym uśmiechem kontemplował puste haki i nieodmiennie rzucał z satysfakcją „Róbcie tak dalej”.

Róbcie tak dalej, panowie wie Tusk, Arabski, Zdrojewski…

Czar musiał jakoś nagle prysnąć bo dotychczasowe „dzieci szczęścia” nagle zamieniły się w… W takie pospolite dynie, co to ani zachwycają ani zadziwiają a już na pewno same z siebie sympatii wzbudzić nie są w stanie. Pryśniecie czaru jest o tyle ciekawe, że zza niego ci, co mieli być „lekiem na całe zło” okazują się jeszcze gorsi niż tamto „zło”, do leczenia którego zostali zatrudnieni. Gorsi i, jak widać po panu Arabskim, głupsi. Bo tamto „zło” aż takiego wyczynu, jakiego on się dopuścił, na swoje konto nie zapisało.

Wracając zaś do owej anihilacji opozycji i tej nagłej ślepoty czy to „Agory” czy też Stokrotki Mojej Ulubionej Katodiny to przypomina mi się nie wiem czyja kwestia, dotycząca teorii spiskowych. Brzmiała mniej więcej tak:„Nie wiem jak tam jest ze spiskowymi teoriami ale mam całkowitą pewność, że spisek został już zawiązany”.Nie mam pojęcia kiedy różne zaprzyjaźnione redakcje i stacje zdołają zauważyć to, co tam wyżej przytoczyłem. Może problem w tym, że w tych redakcjach całkiem nie mało takich, którzy takie mają doświadczenia życiowe, że to wszystko to żadna tam „anihilacja” tylko dziecinna igraszka bo nie takie „anihilacje” oni wcześniej oglądali i im kibicowali! Tedy takie „coś” jak to, o czym wyżej pisałem mogłoby faktycznie ujść ich uwadze. Ich uwaga w kwestii anihilacji pewnie jest w stanie się skupić dopiero jak będzie pierwszy trup. Tu zauważę nieśmiało, że już był…

Napiszę jeszcze jedną taką paralelę choć wiem, że pewnie to wielu może wzburzyć. Ale co tam. Bo mnie się zdaje, że za tym obecnym brakiem uwagi stoi takie grubsze nieporozumienie. Wiążące się z mylną ocena stanu i jego choćby pobieżną diagnozą. Wydaj mi się, że problem polega na tym, iż ci co patrzą i oceniają mają świadomość tego, że jest źle ale mylnie postrzegają źródło zła. Wychodzi im, że to obecne to jest takie zło finezyjne, o „puławskiej”, tej piękniejszej proweniencji. Takie ciut bardziej szlachetne, ciut bardziej mądre, bla bla bla bla… A tu nagle jakiś Węgrzyn czy Arabski zajeżdżają tak „Natolinem” że aż rzuca o ścianę. Tak panie i panowie. Tu zamiast doszukiwać się niuansów trzeba raczej czekać na jakiegoś „gazrurkę”

I tyle w temacie „anihilacji” i konkretów.

*http://wyborcza.pl/1,75248,9170580,Kaczynski___Musimy_bronic_demokracji____Dluga_lista.html#ixzz1F9bhkY8c

**http://wpolityce.pl/view/7678/Plan_PO___przypomniec_o_zlym_PiS__I_zmienic_nazwe_ofensywy_legislacyjnej__Z_jesiennej_

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz