wtorek, 7 sierpnia 2012

Być OFF jest fajnie

Być OFF jest fajnie


Czasem kapitalnie wychodzi jak się udaje w politycznej publicystyce przemycić jakiś daleki od polityki temat. Tym fajniej że politykę mamy taką, że powiązać z nią cokolwiek wcale nie jest trudno. Starczy niekiedy odrobinka wysiłku intelektualnego. Ot choćby tak:
Pojechałem z Kobietą Moją Kochaną na OFF Festiwal do Katowic. Pominę tu „Polskę w budowie”, która dość mocno skomplikowała dotarcie na miejsce rozrywki i później powrót do miejsca zakwaterowania choć to jest polityczne jak najbardziej. I jakby się narzuca…
OFF to miejsce ciekawe. Kapitalnie wpisujące się we wszystkie dyskusje o kondycji tego czy innego pokolenia, o „lemingach” i takie tam. Taka scena główna OFF-u na przykład... Nazywała się Scena MBanku. Następna pod względem znaczenia – Scena T-Mobile. Ja wiem, iż oczekiwać, że będzie zbita z pozyskanych ekologicznie (ogryzionych najchętniej przez bobry) desek byłoby naiwnością. Tym większą, że Iggy Pop, na którego przede wszystkim z KMK pojechaliśmy, za taki koncert, jaki dał (a dał!!!!!!) bierze ćwierć miliona. I nie w organicznym żarciu tylko w najprawdziwszych dolarach. A gdzie dolary? W takim MBanku choćby! A jeszcze był Thurston Moore i inne atrakcje. Pewnie też nie za czapkę gruszek.
Najbardziej OFF-owy tam, w Katowicach był Futrzak, z którym umówiłem się jeszcze w Gdyni, na Openerze. Psuł nieco tę „offowość” spod znaku MBanku swoją offowością rasową. Tak rasową że kiedy my oglądaliśmy uroczo depresyjne  Other Lives on wolał Pissed Jeans na których wytrzymałem siedem sekund.
Nieco mniej „offowa” (ale jednak!) była Fritz-Cola, która dzielnie zastępowała wszelkie coca i pepsi których nie tylko się nie uświadczyło ale nawet wnieść nie wolno było. Prawdę mówiąc nie miałem pojęcia, że w ogóle na świecie produkuje się tyle tego offowego napitku, tak lubianego przez hipsterkę. I przeze mnie. Płacić mogłem „zbliżeniowo”. Pewnie też dzięki MBankowi.
Fajnie… Tylko co to ma wspólnego z polityką?
OFF-owość? A ma! Właśnie przeczytałem świeżo opinię pana prezydenta na temat zapowiedzi pana Premiera. Zapowiedzi jesiennego expose. Zacznę od tego, że się zdziwiłem tym expose i pytałem sam siebie (no bo kogo? Premiera?) czemu, z jakiego powodu, po co… Okazuje się, że to dlatego, że „Tusk zapowiedział, że w październiku - kiedy zrealizowane zostaną główne cele jego expose z ubiegłego roku - przedstawi plan zadań na dalszą część kadencji.”
Kiedy zrealizowane zostaną… Kurna Olek, już? Mam nadzieję, że „zostaną zrealizowane” w pełnym wariancie a nie w jakiejś opcji „przejezdnej”.
Ale co tam. Może faktycznie to ja ślepy jestem a one istotnie są zrealizowane. W każdym razie prezydent, odnosząc się do przyszłego expose wyraził był nadzieję, że „będzie przedstawiona twarda ocena sytuacji, w której skutki niezawinionego przez Polskę kryzysu (...) będą nas dotykały i dotyczyły w coraz większym stopniu.”
Pierwsze, co mi przyszło do głowy po przeczytaniu oczekiwań pana prezydenta to taka wizja owej oceny sytuacji, w której „skutki niezawinionego (…) kryzysu (...) będą nas dotykały” w wykonaniu pana Premiera składać się będzie z pełnego lęku zawołania „O ja pi***lę!!!!!!”
Ale to takie mało poważne i niegodne poważnego (lub uchodzącego za takowego we własnym mniemaniu) sieciowego publicysty. Poważny (we własnym mniemaniu) publicysta zauważył co innego. Prawdę mówiąc trudno tego nie zauważyć gdy się czyta o rosnącej skali bankructw czy choćby ogląda się „paragon fiskalny” po codziennych zakupach.
Poważny (we własnym mniemaniu) publicysta zauważy, że w piątym roku rządów od Premiera oczekiwać należy czegoś innego niż „twardej oceny sytuacji”. Od czegoś takiego to jest raczej szef opozycji. Premier, jeśli już coś ma oceniać to nie sytuację ale własne dokonania. Tym bardziej jeśli uznał, że „zrealizowane zostaną główne cele jego expose z ubiegłego roku”. Zatem byłoby o czym. Długo, jak tylko On umie…
Jednak pan Premier postanowił iść pod prąd. Słowem być OFF-owy. I w jednej osobie „przedstawi twardą ocenę sytuacji” oraz najpewniej będzie ze sobą polemizował. Nie zgodzi się z tym czy tamtym punktem „twardej oceny”, zwróci uwagę na to czy tamto osiągnięcie…
I tak sobie myślę, że dużo właściwszym miejscem tego zapowiadanego eventu byłaby chyba scena MBanku na OFF-ie. Bo trzeba przyznać, że tak off- owego Premiera trudno znaleźć gdziekolwiek indziej.
Mógłby w przerwach zapiać Fritz-Colą…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz