sobota, 23 czerwca 2012

Ręce precz od Kuby i Michała!


Prawdę mówiąc jakoś zdaje mi się, że z całego zamieszania z prokuratorami, oburzeniem i protestami pozostanie wysłuchany tylko głos pana Halickiego z PO oznajmiającego, że „prokuratura powinna zająć się Kaczyńskim i jego damą”*. To akurat nie dziwi. Znając jako tako pana Halickiego z jego publicznych wystąpień nie byłem zaskoczony jego oczekiwaniem, że wszystko, co dzieje się przeciw władzy jego partii będzie załatwiane rękami prokuratorów. Tak ów pan widzi demokrację i Platformę (hehe) Obywatelską. Jak mawiają w sieci, milicja też była obywatelska.
Zatem pozostaje mieć nadzieję, że panu Figurskiemu skończy się intratna robota przy Euro bo go UEFA spławi.
Szczerze mówiąc nie jestem zwolennikiem ciągania jego i Wojewódzkiego przed oblicze prokuratora. Bo jeśli cokolwiek lub ktokolwiek z tego powodu ucierpi to tylko powaga Państwa i jego organów. Bo skończy się albo „nie stwierdzeniem znamion” albo „stwierdzeniem niskiej szkodliwości”. Ostatni wyskok, odmiennie niż ten odnoszących się do Gajadura, trudno będzie odnieść do kogokolwiek konkretnego. Chyba, że znajdzie się jakaś obywatelka Ukrainy, która zechce powiązać fakt zwolnienia z pracy i dokonany na niej gwałt ze słowami tej dwójki „polskich Monty Pytonów, którzy wykonują ciężką pracę egzorcyzmowania polskich demonów” a stosowane przez nich „przerysowanie ośmiesza ksenofobię”. To nie żart lecz cytaty z opinii, opublikowanych w „Wyborczej”**. I to jest rzecz, która mnie w całej sprawie najbardziej zainteresowała.
Bo tak mi chodzi po głowie skąd biorą obaj panowie te stereotypy i skąd mają tak szczegółową ( ten niedoszły „gwałt” Figurskiego) wiedzę na temat konkretnego kształtu naszej ksenofobii.
Można założyć, że niczym Harun ar Raszid zrzucali wieczorami swoje modowe stylizacje (wprost z „Make Life Easier”) ,  przebierali się w szaty prostego, brudnego, zaślepionego nienawiścią i zestawem fobii sprzężonych ludu by się w niego wmieszać i posłuchać co tam „w trawie piszczy” i co mówią „na mieście”. Ale tym po drugiej stronie Wisły jeśli już.
Jednak jakoś nie jestem przekonany że chciałoby się im. Pozostaje więc przypuszczać, że o „warszawskim oddziale Ku Klux Klanu” czy o wyrzucaniu z roboty i gwałceniu Ukrainek usłyszeli w swoim otoczeniu. I stąd właśnie, jak mi się zdaje,  bierze się inspiracja dla słów zdań czy żartów ich audycji „karmiącej się absurdem, groteską, skrótem myślowym czy kpiną ze stereotypów”***. Tu trzeba od razu wyjaśnić, że naturalnym środowiskiem i źródłem inspiracji pana Wojewódzkiego i pana Figurskiego nie jest bynajmniej „prymitywny, niewykształcony” elektorat PiS. On raczej nie ma „hajsu” na zatrudnienie pomocy domowej. Nawet takiej zza wschodniej granicy. Jeśli już to są to ci wszyscy „młodzi wykształceni, świetnie opłacani” w najnowszych modelach ferrari, „Mercach”, fordach, nich by i „Mini” albo tych durnych czapeczkach z wełny noszonych latem i monstrualnych, raniących nosy okularach w dobie soczewek kontaktowych produkowanych za pomocą technologii kosmicznych. Ich dobrzy znajomi to raczej nie Joachim Brudziński z Adamem Hofmanem ale, jak wyjaśnił kiedyś pan Jakub W, dzieci Tuska.
Cała ta stylizacja na „polskich Pytonów”, całe to „obnażanie polskiej ksenofobii” jest tak naprawdę albo fantazją robaczywych umysłów obu panów, którzy w ten sposób sobie myślą co sobie myśli „przeciętny Polak” albo też projekcją tego co sobie myśli „przeciętny Polak” z tej grupy, w której panowie Wojewódzki i Figurski zwykli się na co dzień obracać i najlepiej czuć.
Zatem z pobudek egoistycznych jakoś nie jestem zainteresowany tym, by obu „Pytonom” zamknąć gęby prokuratorską czy też sądową sankcją. Niech gadają. Jak najwięcej niech gadają. Tacy jak ja usłyszą to, co „Pytoni” mają do powiedzenie tylko wtedy, gdy znów radykalnie przekroczą granicę „chamstwa granicznego” i przegną pałę ponad miarę. Na co dzień będą ich słuchać tylko ci, co są dla pana Kuby i pana Michała niewyczerpaną inspiracją. Będą słuchać i rechotać bez opamiętania. Sami z siebie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz