sobota, 16 czerwca 2012

Najbardziej polska jest…


Przyznam szczerze, że uświadomienie sobie tej prawdy spowodowało we mnie na przemian poczucie niesmaku i rozbawienia. Pewnie nie jestem w tym osamotniony acz świadom, że mało kto się do tego przyzna. Trudno mi bowiem uwierzyć, że tylko mnie denerwuje ten wybuchły ostatnio, koślawy do granic karykatury „patriotyzm”.
Możecie się na mnie oburzać  ale niezbyt buduje mnie to masowe obwieszanie się flagą polską czasem zamiennie z flagą tyską. Tak przynajmniej na niektórych jest napisane… Niezbyt buduje mnie bo wiem, że lwia część tych ujawnionych patriotów nie kultywuje tradycji wywieszania flagi w Dzień Niepodległości. Sądzę, że wielu z nich nie kojarzy nawet kiedy ów dzień przypada. A są pewnie wśród tych odzianych i obwieszonych biało-czerwono i tacy, którzy przychylają się do zdania p4rzeróznych krytyk politycznych o zaściankowości patriotyzmu jako takiego.
Nie ja pierwszy zwracam uwagę na te schizofrenię, która pozwala uznać za ksenofobię albo i cos gorszego muzyczne wyznanie Andrzeja Nowaka („Urodziłem się w Polsce” ) a nie ma nic przeciwko masowemu wyciu „Pooolska, białoooo-czerwooooni!!!!”
Ktoś powie „dobre choć to”. I z sympatia patrzeć będzie na podążających na stadiony w biało-czerwonych trykotach menedżerów różnych szczebli, pracowników IT, przedstawicieli handlowych i cała resztę młodych fachowców, którzy, gdyby mogli skasowaliby wszystkie święta kościelne i narodowe bo „generują straty i spowalniają wzrost gospodarczy”.
Nie! Żadne tam „dobre i to”. Gdy się tak właśnie myśli, świadomie czy nie, przyznaje się, że ze wszystkiego co polskie (bocian na niebie, chleb w piecu chlebowym, łowicka zapaska, mazowiecka wierzba, wielicka sól…) najbardziej polska jest „polska piłka”.
I tu zgroza stawia mi włos na głowie. Bo jeśli tak się myśli… Bo jeśli tak jest, znaczy to, że Polska musi mieć obowiązkowo twarz Laty i Kręciny, że ma niezliczone przymioty „Fryzjera”, jej znakiem firmowym są „transakcje handlowe” związane z wynikami meczów. I tego wszystkiego, co się z „polską piłką” jeszcze kojarzy.
Czy przesadzam? Okaże się wkrótce. Okaże się kiedy przy najbliższej rocznicowej czy świątecznej okazji policzymy te chorągiewki powkręcane w samochodowe szyby, flagi zwisające z balkonów i cała resztę. Myślę, że za bardzo nie będzie czego liczyć. Ale jeśli się mylę, przyznam i przeproszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz