niedziela, 24 czerwca 2012

Z głowy Nałęcza bogini mądrości nie wyskoczy


Skoro pan Nałęcz naprawdę mało mądrą i błyskotliwą parafrazą postanowił wkroczyć na grunt mitologii wypowiadając się o cnocie Mariusza Kamińskiego pozwolę sobie z tego samego gruntu skorzystać. I podzielić się moją pewnością iż nie ma co liczyć na to, że z profesorskiej głowy pana Nałęcza może wyskoczyć jakaś bogini mądrości. I nie tylko ona. Od dłuższego czasu nabieram pewności że mało co mądrego z stamtąd się może wydostać. Choćby rąbać toporami.
Gdy po takim ostrym wstępie powiem, że w po części zgadzam się z panem Nałęczem, uznać ktoś może, że usilnie staram się dopasować do jego poziomu. Może tak może nie. W każdym razie gdy sugeruje, że „bezpartyjność” Kamińskiego jest fikcją i oszukiwaniem obywateli, powtarza dokładnie to, na co ja zwracam uwagę od lat. Piętnując i wyśmiewając pozbawione finezji i elementarnej przyzwoitości obchodzenie konstytucyjnego wymogu apartyjności niektórych funkcji i stanowisk.
I tu chyba kończy się ta wątła nic porozumienia między mną a „błyskotliwym inaczej” doradcą Prezydenta.
Ja chory i będący kpiną z inteligencji obywateli proceder „zawieszania przynależności partyjnej” od zawsze uważałem za jedno z wynaturzeń naszego systemu politycznego. I nie potrzebowałem z tym czekać do momentu gdy pojawił się nie pasujący Nałęczowi i bliskim jemu poglądami  Kamiński.
A przecież nie musiał czekać najpierwszy doradca Komorowskiego aż tak długo. Refleksję nad tą utraconą cnotą, po którą wysyła Kamińskiego do brzegów Cypru, mógł Nałęcz powziąć choćby w momencie, gdy na apolityczną funkcję szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji powołany został pan Jan Dworak.
Ja tam za Dworakiem ani Nałęczem nie chodzę więc trudno mi potwierdzić lub też zanegować poszlakę, która mogłaby wskazywać na to, że pan doradca miał okazję na własne oczy obserwować jak „członkowi Platformy Obywatelskiej od 2001 do 2004” odrastała utracona wcześniej apolityczna cnota. Nie mam pojęcia czy stało się to nagle czy trwało lata ani czy miały w tym swój udział spienione fale rozbijające się o brzegi Cypru. Nie mam też pojęcia czy Dworakowi cnota rzeczywiście odrosła. Nie mam wreszcie w końcu nawet najwątlejszych przesłanek, że Nałęcz ma pewność co do cnoty Dworaka albo wręcz na własne oczy ją widział. Mam natomiast pewność, że Nałęcza uwiera w Kamińskim to, co nie uwiera w Dworaku wcale nie z powodu cynizmu Nałęcza. On naprawdę nie dostrzega tej analogii. Myślę, że Nałęcz jest jedynym czynnym polskim politykiem całkowicie wolnym od cynizmu. Tyle, że to wbrew pozorom wcale nie jest dla niego powód do dumy a dla nas powód do podziwu.
Bierze się to z tego, że z głowy Nałęcza żadna bogini mądrości nie wyskoczy. Tak jak i boginie innych cnót i przypadłości. No może z wyjątkiem Ate. Do niej pewnie nawet nie trudno byłoby się dokopać.

1 komentarz:

  1. :) na marginesie: do dziś nie znalazłam informacji o wypisaniu się Komorowskiego z PO. Choć może szukałam nieuważnie

    OdpowiedzUsuń