czwartek, 14 sierpnia 2014

Konwój czyli szatan kupuje donieckie dusze



Wbrew przekonaniu większości komentatorów, widzących w „humanitarnym” konwoju Władimira Putina dla Doniecka i Ługańska głownie zagrożenia wzmocnieniem potencjału wojskowego prorosyjskiej rebelii, uważam, że rosyjska inicjatywa groźna jest bez względu na to, czy w pomalowanych na biało ciężarówkach jedzie amunicja i specnaz czy też woda, leki i lizaku czupa czups. Te czupa czups są szczególnie groźne!

O ile bowiem zawartość w postaci kałasznikowów, „Gradów” i „zielonych ludzików” przedłuży chaos, panujący w kurczącej się „Noworosji” i posłuży tylko niektórym, rzeczywista pomoc, adresowana do ludności cywilnej na lata utwierdzi ją w przekonaniu, że jeśli na kogoś może liczyć, to tylko na Rosję i Putina. Dzieci, pochowane dziś w piwnicach przed ostrzałem, do końca życia nie zapomną zapewne smaku czupa czups, przywiezionego przez „wujka Władimira” w trakcie ostrzału jako namiastki czy substytutu normalnego dzieciństwa. I w ten sposób kolejne pokolenie, które w znacznej części ni pojmuje o co w tym wszystkim chodzi ani tego, kim jest Wladimir Wladimirowicz Putin,  zapamiętają i tak jak rodzice im, przekażą swym dzieciom i wnukom, że ta Rosja i ten Putin są w porządku. Bardzo w porządku. I warto na nich stawiać.

I to jest właśnie cała a perfidia moskiewskiego szatana, kupującego tanim kosztem dusze mieszkańców Doniecka i Ługańska.

Myślę, że ważniejszym od dociekania co tak naprawdę jest w tych mitycznych nieomal 280  białych Kamazach, jadących ku ukraińskiej granicy, jest pytanie o to, czemu żadne ciężarówki nie jadą do Doniecka i Ługańska od strony Kijowa, Warszawy i Berlina. Kijów w obecnej sytuacji można zrozumieć. Choć brakiem troski o oblężonych i życzących pod ostrzałem cywilów wyrządza sobie poważna krzywdę.

Trudno nie być krytycznym obserwując całkowitą niemocy Europy wobec dramatu cywilów ze wschodniej Ukrainy. Jeśli weźmie się pod uwagę potencjał, możliwości, stosunek do praw człowieka i wartości humanistycznych, trudno nie przyznać, że gdzie Putinowi do Merkel, Hollande’a i Camerona. Jeśli poważnie traktuje się „otwarcie” Unii na Ukrainę, trudno  nie przyznać, że jej działania  na Ukrainie to, parafrazując Taleyranda, więcej niż zbrodnia.

Obie strony, Rosja i Unia Europejska, bardzo mocno pracują na to, jak będą przez lata postrzegani przez ludność znacznej części Ukrainy. Paradoksalnie efektem tej pracy będzie utrwalone nad Dnieprem przekonanie, że rajem jest rządzona przez Putina Rosja, przysyłająca czupa czupsy a diabeł w Berlinie, Paryżu i Londynie ubiera się u Prady.

I lepiej od niego, Prady, Paryża, Londynu i Berlina trzymać się z daleka. I na tym polega szatański plan, realizowany za pomocą ciężarówek, pełnych czupa czups.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz