czwartek, 24 lipca 2014

Kiejkuty czyli czas na Pana, panie Miller



Od samego początku sprawy czy tam afery z więzieniem albo wręcz katownią CIA w Kiejkutach stałem na stanowisku, że póki się da, jako państwo powinniśmy iść w zaparte, a kiedy już się nie da, musimy światowej opinii rzucić bez większego wahania jakiś ochłap, w postaci stosownie grubej ryby spośród tych, które w jakiś sposób stały za niewygodna dzisiaj a kiedyś faktycznie lub potencjalnie opłacalną przychylnością wobec Wielkiego Brata znad Potomaku.

Kiedy pojawiły się informacje ile nasi ówcześni „przywódcy” policzyli sobie za ową przychylność, moja niezłomność w kwestii zapierania się wobec zarzutów, przyznaję uczciwie, została mocno nadwerężona. Ale jednak przetrwała. Teraz zaś, kiedy jeszcze okazało się, że jako obywatel, wraz z cała resztą Polaków mam się zrzucić, by ukoić ból ofiar amerykańskiego bestialstwa, nie mam wątpliwości, że nie ma co dalej zaprzeczać. Nie ma już to najmniejszego sensu. Teraz, gwoli sprawiedliwości (musi być choć jej odrobina choćby dlatego, że ktoś wziął za to kasę a teraz my wszyscy musimy z kasy wyskakiwać) i by zdjąć z nas choćby część odium „państwa-bandyty”, należy poświęcić towarzyszy Millera i Kwaśniewskiego.

Nie przeczę, cieszy mnie, że to akurat oni mają na sumieniu to sprzeniewierzenie się zasadom i ten współudział. Ale dokładnie tak samo domagałbym się rozliczenia, gdyby chodziło o polityków, do których nie pałam taką niechęcią lub których darzę jakąś tam sympatią.

Tu pozwolę sobie na mała dygresję, zwracając uwagę, że w dalszym, drugim życiu wskrzeszonej ponownie sprawy „katowni w Kiejkutach” na oceny jej uczestników wpływać będą głownie sympatie i antypatie dokonujących ocen. I nie dam sobie uciąć ręki czy, tym bardziej głowy, że głównie mówić się będzie o tym, że „też wiedzieli o wszystkim” Lech i Jarosław Kaczyńscy a głównym świadkiem oskarżenia będzie na przykład Roman Giertych albo Kazimierz Marcinkiewicz.

W pierwszym odruchu miałem zamiar sugerować komisję śledczą. Ale byłby to fatalny pomysł. Powodów jest wiele ale pierwszym z nich jest jak najdłuższe pozostawanie w zgodzie z zasadą „Ciszej nad tą trumną”. Bo choć grabarzami są bez wątpienia Miller i Kwaśniewski, w trumna, w jakimś sensie, przeznczona jest dla państwa, którym wtedy zarządzali. Zaraz za tym powodem jest nieskuteczność i bezsensowność oddawania oceny działań obu panów i ustalenia kary za nie w ręce ich kolegów. Uniknięcie przez Jaruzelskiego i Kiszczaka Trybunału Stanu, przed którym stanąć bezwzględnie powinni, tylko dlatego, że akurat większość w momencie głosowania wniosku mieli w Sejmie ich ideowi koledzy, powinno być asumptem do likwidacji tej instytucji. Bo w każdym następnym przypadku może być tak, że będą liczyć się nie grzechy tylko legitymacje partyjne mających je ocenić.

Myślę, że sprawą Kiejkut powinni zając się prokuratorzy. Abstrahując w tej chwili od tego, czy można liczyć na to, że znajdzie się wśród nich choć jeden przyzwoity. Jeśli założymy, że takowych nie ma, możemy od razu anulować cały nasz system prawny. Zatem należy rozpocząć śledztwo i wystąpić do Europejskiego Trybunału z prośbą o stosowne dowody.

By było jasne, ja nie potępiam zbyt mocno a może i wcale tamtej ekipy i naszych służb za tak daleko idąca współpracę. I wcale nie dlatego, że ci, którym z mojej kieszeni teraz trzeba bulić, do Kiejkut nie trafili za niewłaściwe parkowanie ani za przemoc domową. Uważałem i uważam, że rola tajnych służb jest specyficzna. I lepiej o niej zwyczajnie nie wiedzieć. Od tego są one tajne i specjalne, by robiło to, czego jawnie robić się nie da albo nie wolno. By było jasne, stoję też na stanowisku, że wspomniane służby powinny w swe działanie i w wynagrodzenie za nie mieć wliczoną świadomość, iż jeśli pozwolą, by ich postępki wyszły na jaw, będą zmuszone pogodzić się, że będzie bardzo bolało. Tak bardzo, że długo się usiąść nie da.

Poświęcenie Siemiątkowskiego (ponoć on wiedział wszystko), Millera i Kwacha (ich dlatego, że Siemiątkowski z nieba nie spadł a oni to wszystko firmowali) to pragmatyka. Wywiedziona z założenia, że „mleko się rozlało teraz trzeba wycierać”. To ceną, którą Polska z łatwością zniesie. Czy oni zniosą, znaczenia nie ma absolutnie.

Jeśli nie rzuci się tych ochłapów, koszty będą większe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz