poniedziałek, 23 grudnia 2013

Ciąża polityczna - o wsadzaniu Bratkowskiej do więźnia


10

Zgodzę się, że pannie Bratkowskiej poświęcono naprawdę dużo czasu. Nie powiem „za dużo” bo z pewnych względów im jej więcej w mediach tym lepiej. Nie, nie kpię, co niżej wyjaśnię. Wracając do szumu w jej sprawie przyznam, że ci, którzy właśnie ślą doniesienia na nią do prokuratury znakomicie wpisują się w ten poziom dyskusji, który panna Bratkowska zaproponowała czy też narzuciła. Trudno traktować ich poważnie do czasu, póki nie będą w stanie bez wątpliwości dowieść, że panna Bratkowska faktycznie jest w stanie błogosławionym i faktycznie zamierza samodzielnie spędzić płód, który się w niej rozwija. A nie będą, bo nie słyszałem dotąd o praktyce przymusowego poddawania kogokolwiek badaniom innym niż psychiatryczne tylko z tego powodu, że bredzi jak pogięty.
Zatem jak na razie mamy tylko słowa panny Bratkowskiej, które może ona sobie, zgodnie z porządkiem prawnym wygadywać i które można traktować poważnie lub nie. I tyle. Gdyby za słowa poddawano natychmiast prokuratorskiej sankcji to pewnie każdy by się za coś tam o to co najmniej otarł.

Oczywiście jest możliwe, że panna Bratkowska jest w stanie, który publicznie zaanonsowała i jest też możliwe, że faktycznie zamiaruje zrobić, co zapowiedziała. Tyle, że uniknąć tego w stu procentach można jedynie przykuwając pannę Bratkowską nieruchomo do ściany w jakim kazamacie. Inaczej się nie da.  A to już nie te czasy.

Mam nadzieję, że zarówno panna Bratkowska jak też ci, co ją sadzać za kratki zamierzają cała sprawę traktują, z całą świadomością i premedytacją, jako zwykły polityczny spór, tak specyficznie osadzony w rzeczywistości. Tak byłoby najlepiej. Przynajmniej dla hipotetycznej choć nie wykluczonej latorośli panny Bratkowskiej. Sugeruje to zresztą sama panna Bratkowska mówiąc coś tam o „ciąży politycznej”. Choć z drugiej stronie kto ją i jej „siostry w wierze” wie, co oznacza to, co mówią, jak już mówią.

A z tym mówieniem jest tak, że im więcej mówią, tym lepiej w sumie. Pro publico bono. Skoro już zdecydowały się poruszać tematy fundamentalne, niech pokazują, jakie są zimne, egoistyczne i bezduszne. Niech sugerują jaki zimny, bezduszny i egoistyczny może by c świat jeśli dać im nad nim tyle kontroli, o ile od dawna wołają. Wiem, że pozostaną tacy, w sporej albo i wielkiej liczbie pozostaną, którzy widzą w pannie Bratkowskiej i jej stosunku do życia oczywiste bohaterstwo i poświęcenie. Niuans, że w jej przypadku chodzić może  zdecydowanie o poświęcenie kogoś by się zbytnio nie poświęcać umknie im oczywiście, jak umyka im każdego dnia cała masa niuansów, gdy zaczynają coś oceniać i czemuś poświęcać swój proces myślowy.

Przeczytawszy odpowiedź, jakiej za pośrednictwem Onetu udzieliła panna Bratkowska księdzu, gotowemu poświęcić dotychczasowe życie by adoptować jej dziecko przyszło mi natychmiast do głowy, że i tak panna Bratkowska i jej ideowe „siostry” są bardzo łaskawe. Czytając czym wedle niej jest ciąża, dziwię się naprawdę, że ona i reszta nie wystąpiły z postulatem całkowitego zakazu rozpowszechniania groźnej dla życia kobiet choroby, którą ciąża jest.*

Nie zdziwię się jeśli gdzieś tam przeczytam, że ów (jak go pewnie nazwą niektórzy) księżulo nie ma pojęcia czym jest ciąża i jak ciężkie jest życie matki. Że dotąd żył łatwo, lekko i przyjemnie. To oczywiście może być prawda. Taka sama jak to, że takiego pojęcia nie ma jeszcze i panna Bratkowska. Tyle, że on ma chyba szczerą chęć to zmienić a ona nadal ma zamiar żyć łatwo, lekko i przyjemnie. I robić z tego coś w rodzaju sztandaru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz