poniedziałek, 23 marca 2015

Łączenie przez podział czyli Dukaczewski z krzesłem



Jak już wiadomo, symbolem polskiego radykalizmu zostało krzesło. Nie swasta, nie celtycki krzyż, nie sierp i młot tylko mebel. To w sumie znakomita wiadomość dla mieszkańców kraju nad Wisłą.
Oczywiście mam na myśli uproszczony przekaz najnowszego klipu Bronisława Komorowskiego. Stwierdzenie „uproszczony” jest tu dość umowne bo w zasadzie cały przekaz kampanijny Komorowskiego jest zdecydowanie uproszczony.  Sprowadza się do mechanicznego, wręcz tępego skandowania hasła „zgoda i bezpieczeństwo”. 

Sam klip jest dość dziwny bo wychodzi na to, że bezpieczeństwo zapewni nam robienie sobie selfie z Komorowskim a największym niebezpieczeństwem jest sięganie po krzesło. Jest oczywiście w Olsztynie gość, który zgodzi się z tym przesłaniem dzięki edukacyjnej aktywności sławnego „Agenta Tomka”. I być może tylko on.

Chyba sami sztabowcy a być może i sam Bronisław Komorowski dostrzegli jałowość przygotowanej wcześniej koncepcji na kampanię bo dziś wzbogacili ów pomysł „łączenia a nie dzielenia” o wyraźną linie podziału. Nadało to jej chyba jakiegoś charakteru.  „Wyborcza”, w której owa linia podziału, to określenie „ziemi niczyjej” do zawojowania zostało sformułowane  ów wyborczy koncept porównało do słynnego spotu Platformy zatytułowanego „Oni pójdą na wybory a Ty?”.*

Porównanie, jak porównanie. W mojej ocenie zdecydowanie na wyrost. Inna sprawa czy będzie ów pomysł miał tę siłę, jaką miało pokazane z intencją przypisania ich PiS-owi różnych (głownie mało skłonnych do konsensu) typów ludzkich z poprzedniego klipu. Znów bardzo ciekawego po latach zważywszy choćby na to, że pierwszoplanowa postać tamtego klipu, słynny pan Andrzej już zadeklarował poparcie dla Komorowskiego. I na pewno on pójdzie na wybory. A Ty?

Jeśli to krzesło z nowego klipu miało faktycznie uderzyć z tamtą siłą, zdecydowanie sugeruję sztabowi  obecnego Prezydenta zmianę osób odpowiedzialnych za pomysły. Jak już napisałem, jeśli o skali polskiego radykalizmu świadczyć ma to przyniesione na wiec Komorowskiego w Krakowie krzesło to chyba nie ma o czym w ogóle mówić. Pod tekstem zamieściłem na szybko znalezione linki, pokazujące jak wygląda radykalizm w innych krajach. Krajach Europy zachodniej.

Warto jednak poważnie zastanowić się nad tym, czy taka taktyka może przynieść Komorowskiemu sukces? Trudno powiedzieć. Nie przekona już przekonanych bo nie musi. Oni nie będą się zastanawiać nad spójnością i logika przekazu. Kupują w ciemno.

Czy krzesło przekona niezdecydowanych? Ja myślę, że w takiej formie, jak to próbuje robić spot prezydenta nie za bardzo ma na to szansę. Przez kompletną niespójność.  Nie wiem już gdzie (zdaje mi się że na stronie „Wyborczej”) znalazłem ciekawą interpretację zasugerowanego przez Komorowskiego podziału. Jego materiał był (bo już nie jest) anonsowany twierdzeniem, że większym zagrożeniem od zewnętrznego jest dla Polski wewnętrzne, w postaci „sił, które nie chcą zgody”. Oczywiście dyskusyjne bardzo jest które siły bardziej nie chcą zgody i żerują na konflikcie. Ale pomińmy ten watek dyskusji. W mojej ocenie wystawia się tu Komorowski i jego otoczenie na oczywisty strzał w postaci oskarżeń dotyczących wydarzeń sprzed 10 kwietnia 2010 r. Strzał przypominający działania na linii Warszawa – Moskwa mające na celu osłabienie ówczesnych „wewnętrznych radykałów”. Taki sojusz, który osobliwie ilustruje jak to bardziej niebezpieczni są ci wewnątrz niż ci z zewnątrz i jak z nimi walczyć.

Wracając zaś do głównego wątku, od którego zaczynam notkę, ciekawe jest w ogóle podejmowanie nieco syzyfowego wysiłku niesienia pod polskie strzechy znaku zgody i pokoju pod hasłem „to my jesteśmy ci dobrzy a tamci są ci źli”. W zasadzie Komorowski nie ma z tego paradoksu dobrego wyjścia. I to jest dobry komentarz do niedawnych zachwytów nad trafnością jego hasła.

Na koniec odniosę się do podniecenia kolegi Wicińskiego – Stopca, który szykuje popkorn na przewidywany seans ujawniania zdjęć polityków PiS przez Dukaczewskiego**. Ja rozumiem, że czasem radość wyłącza logikę. Zatem chciałbym, aby kolega Stops na zimno spróbował sobie jeszcze raz ocenić sytuację. Oto Prezydenta, któremu zarzucono związki z WSI bierze w obronę były szef WSI. To, zdaniem kolegi miałby być powód do nerwowości w PiS.? Jeśli już to do szczerej radości. I powtarzania „No przecież mówiliśmy”. Do tego ów były szef WSI oświadcza, że dysponuje jakimiś zdjęciami polityków PiS. No to już jest naprawdę ciekawa by nie rzec pasjonująca historia z szefem służb specjalnych, który ma jakieś nieznane zdjęcia polityków opozycji.

Z tej wywołującej niezdrowe podniecenie Stopsa „odsieczy” Dukaczewskiego można wyciągnąć alternatywnie następujące wnioski. Albo, w co ja osobiście nie wierzę, Dukaczewski to zwykły idiota  nie czujący „niedźwiedziej przysługi”, albo poruszenie wątku WSI w kampanii tak przestraszyło co niektórych że przestano oglądać się na pojawiające się w mediach sugestii, że w kampanię włączy się WSI. No więc mamy WSI.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz