poniedziałek, 1 grudnia 2014

Jak PiS wygrał dla PO II turę



Trudno o inną pobieżną i zarazem dosadną ocenę II tury wyborów. Oczywiście nie da się teraz powiedzieć czy stało się to, co stać się bez względu na wszystko musiało czy też to wynik wyborczego wrzenia z ostatnich tygodni. Wrzenia przede wszystkim medialnego ale też, jak widać, społecznego.

Na to wrzenie wskazuje spora frekwencja tam, gdzie wynik II tury miał być „sprawą życia lub śmierci” czyli w największych miastach. Choć PO tryumfuje, poza Poznaniem jej sukces ma mocno gorzki smak. Dotychczasowi „pewniacy”, uzyskujący wcześniej już w I turach „wyniki marzeń” teraz musieli potwierdzać swą pozycję i to w większości,  co cztery lata temu zdawało się oczywistą fantastyką, w starciu z kontrkandydatami z PiS. To był wizerunkowy sukces PiS, odniesiony w I turze. Dający jakieś (w mojej ocenie raczej iluzoryczne) nadzieje na sukces ale tylko pod warunkiem wielkiej koncentracji i spójnej kampanii.

Oczywiście ten nieco gorzki smak zwycięstwa PO jest jednak zdecydowanie smakiem zwycięstwa. Zastanawiam się czy taki Dutkiewicz nie pożałował mariażu, który kosztował go najgorszy wynik i sporo nerwów. Ale który, co bardzo prawdopodobne, ostatecznie go uratował.

PiS, można oczywiście spierać się czy z przyczyn obiektywnych czy też na własne życzenie, poniósł klęskę. Utraty Radomia i Elbląga nie da się inaczej nazwać.  Szczególnie bolesna jest przegrana w tym pierwszym mieście, bo poniesiona w bezpośrednim starciu z kandydatem PO przez wieloletniego prezydenta z PiS.

Nie będę rozwodził się nad skutecznością nieco dwubiegunowej narracji, która zdominowała kampanię głównej partii opozycyjnej przed II turą. Powiem, że zbyt spójna ona nie była. Na jej temat powstaną teraz liczne teksty analityczne. No, może raczej liczne teksty.

II tura wyborów jakąś diagnozę sytuacji politycznej i społecznej oczywiście daje. W tym sensie, że pozwala wyciągnąć zainteresowanym stosowne wnioski na przyszłość. Co ciekawe z uzyskanych wyników mogą cieszyć się i Hanna Gronkiewicz-Waltz, i Paweł Adamowicz i (w najmniejszym stopniu) Rafał Dutkiewicz. Ale już ci, którzy za nimi stoją powodów do zadowolenia maja jakby mniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz