czwartek, 8 maja 2014

Tusk ma rację! Gdzie był Kaczyński?!



Całkiem poważnie podzielam może nie oburzenie Donalda Tuska faktem nieobecności Jarosława Kaczyńskiego podczas debaty nad przedstawionymi przez Radosława Sikorskiego głównymi kierunkami naszej polityki zagranicznej, ile przekonanie, ze ta absencja nie była z punktu widzenia interesów naszego państwa czymś właściwym. Oczywiście ta nasza, moja i Tuska, ocena wspomnianego faktu to czysty przypadek. Tusk oburza się nie mając zupełnie pojęcia, że jest w tym jakiś rzeczywisty sens. Oburza się żeby było o czym mówić i aby na stronie PO można było zademonstrować stosownego mema. Jego stwierdzenie, że nieobecność Kaczyńskiego jest kluczową sprawą* we wspomnianej debacie, dotyczącej naszych granic, mogących zapłonąć, brzmi po prostu jak mega wygłup. Jeśli faktycznie kluczowym problemem naszej polityki zagranicznej jest nieobecność Kaczyńskiego na debacie to albo Tusk przesadza ze straszeniem Polaków powagą tego, co dziej się na wschodzie albo też nasza polityka zagraniczna stanowi osobliwość na skalę światową.

Ja natomiast sądzę, że wówczas, gdy Sikorski prezentuje „główne kierunki”, Kaczyński powinien być przy tym obecny. Wcale nie dlatego, że spodziewałem się po Sikorskim czegoś zaskakującego lub odkrywczego. W końcu ile tych kierunków mamy do wyboru? Nawet gdyby pan Radosław rzucił „Idźmy na wschód! Tam MUSI być cywilizacja!” nie byłoby to zbyt wielkie novum.  Właśnie to nieco natarczywe ocieranie się o „cywilizację” ze wschodu naprędce przecież „redefiniujemy”.

I to właśnie jeden z powodów, dla których Kaczyński powinien być na Sali. Po prostu pana Sikorskiego, gdy ten cokolwiek „definiuje” czy „wskazuje”, trzeba po prostu pilnować. Przypominając i pokazując jak ostatnimi czasy mocno się mylił. I tu każde ręce, które mogą powstrzymać czy powściągnąć tego niekwestionowanego „króla pomyłek”, są nie tylko potrzebne ale konieczne.

Drugi powód jest jeszcze istotniejszy. Wspomniana „redefinicja” polityki obecnej ekipy, jej źródła i kolejne działania pokazują, że każda uwaga może się przydać a każdy pomysł zainspirować naszego oberdyplomatę. Może to oczywiście trochę potrwać, dokładnie tak samo jak odkrywanie przez Sikorskiego i Tuska prawdziwej natury i brzydszego oblicza prezydenta Rosji. Może iść na tyle opornie, że nie da się już odwołać jakiegoś kolejnego „Roku Rosji w Polsce”.  Ale w końcu nastąpi. Taka przynajmniej mam nadzieję.


*  Przepiękny bełkot Tuska „Nigdy nie byliśmy w tak krytycznej sytuacji blisko naszej granicy. Kluczową sprawą jest brak na sali Jarosława Kaczyńskiego. To on powinien przedstawić stanowisko PiS-u – za http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wystapienie-radoslawa-sikorskiego-mielismy-popisy-megalomanstwa/g8l7n

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz