piątek, 9 maja 2014

Czy „salon” polubi Korwina?



Teoretycznie jest to absolutnie niemożliwe. Korwin-Mikke uosabia chyba wszystko to, czego salon nie tyko nie lubi ale chyba wręcz nienawidzi. Zatem odpowiedź na tytułowe pytanie zdaje się przesądzona.

Zauważyłem jednak ciekawy tekst, który może oznaczać, że są jakieś kwestie, jakieś powody, dla których nie można wykluczyć, że pojawienie się Korwina i jego Nowej Prawicy jako siły, która zdoła zejść z politycznej kanapy, może sprawić tytułowemu „salonowi” jeśli nie radość to przynajmniej satysfakcję.

Opiniotwórcza postać „salonu”, Monika Olejnik opublikowała w „Wyborczej” tekst „Don Korwin-Mikke z Nowej Prawicy”.* 

Oczywiście skrupulatnie wylicza w nim co grubsze przewiny Korwina. Pierwsze wrażenie może być takie, że głównym celem Olejnik jest chłostanie naszego „pierwszego ko-libra Rzeczpospolitej i nawoływanie tych, którzy za nim stoją, do opamiętania.  Ale trudno uciec od poczucia, że najważniejsza w tym tekście jest satysfakcja autorki, że oto na prawicy pojawia się człowiek, dysponujący siłą, pozwalającą na polityczne zaistnienie, który, jak napisała Olejnik, „rozprawia się z mitem Lecha Kaczyńskiego”. W dodatku zmuszając do milczenia prawicową redakcję „Do Rzeczy” i jej Naczelnego Lisickiego. No może taka jest intencja nie samej Olejnik ale bez wątpienia redakcji „Wyborczej”, która na swej stronie internetowej odnośnik do tekstu Olejnik zatytułowała „„Korwin wkracza na prawicowe salony i rozprawia się z mitem Lecha Kaczyńskiego”.

To, że w ten sposób ludziom „salonu”, przynajmniej tym z „salonu” ulokowanego blisko Czerskiej, satysfakcję może sprawić nawet ktoś o poglądach Korwina pokazuje co dla nich jest największym grzechem. Oczywiście jest nim „mit Lecha Kaczyńskiego”. Gdzie tam do niego fobiom i herezjom Mikkego?

Oczywiście ta satysfakcja może łatwo zamienić się w uczucia całkiem odmienne. Trudno przewidzieć przyszłość, ale nie byłbym tak pewien jak chyba pewni są demiurgowie z Czerskiej, że Korwin to efemeryda, która przemknie przez naszą scenę by zniknąć szybko, jak się pojawił. Myślę, że ewentualny sukces wyborczy, którym teraz byłoby przekroczenie wyborczego progu i ulokowanie choćby drobnej reprezentacji w jakimś gremium, może być kołem napędowym kolejnych sukcesów. Pewien natomiast jestem, że już rozpędzony Korwin będzie trudny do sterowania przez kogokolwiek. A już na pewno nie da się sterować z Czerskiej.

Tak więc uciecha z faktu, że Korwin „wkracza” i „rozprawia się” może być ostatnia z uciech, jakich „salonowi” zapewni Korwin i jego Nowa Prawica.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz