piątek, 11 kwietnia 2014

Spot, Misiek i obcinacze palców



Awantura o „wyborczy” spot Prawa i Sprawiedliwości rozgrywa się na kilku poziomach. A jeden ciekawszy i bardziej absurdalny od drugiego.

Ten pierwszy, najmniej estetyczny, zarazem jest jakby najnormalniejszy. Na nim „Misiek” Kamiński ogłosił, że mu się w głowie nie mieści, by film, zawierający sceny z kwietnia 2010 r., zdjęcia wraku i TO zdjęcie, można było podpisać jako „materiał komitetu wyborczego”. Nieestetyczne jest to, że wykazujący niedostatki charakteru ale bardzo łebski Kamiński udaje, że jest głupi ni nieświadomy jak dyskutanci z forum „Gazety Wyborczej”. Jest to brzydkie ale zrozumiałe. Jak kto się zadłuży u „obcinaczy palców”, spłaca dług nie bacząc na to, w jaki sposób musi to robić. Można zrozumieć, że „Misiek” jest do swych palców przywiązany.

Jak się można zadłużyć u „obcinaczy palców” mogli oglądać wczoraj ci, których zainteresowała „kropka nad i” pani Olejnik Moniki. Myślę, że zaprosiła ona do dyskusji o spocie PiS Adama Bielana i Jacka Kurskiego wierząc, że ochoczo zechcą oni odegrać się na PiS-ie i na Kaczyńskim idąc śladem „Miśka” Kamińskiego. Panowie nie zechcieli i zachowali się bardzo godnie. Doprowadzając zresztą tym panią Olejnik może nie na skraj apopleksji ale do stanu, w którym wylazła z niej koszmarny i pozbawiony skrupułów gnom ze skrzywionymi ustami ale za to zupełnie bez wyczucia granicy oddzielającej przyzwoitość od jej braku. Wrzeszczący raz za razem „były naciski?!”

Ta próba kupienia palców Bielana i Kurskiego to był poziom drugi. Bardzo ściśle powiązany z poziomem następnym.

Na tym poziomie jest stacja, w której pani Olejnik podsuwała Bielanowi i Kurskiemu weksel na rzecz obcinaczy palców i telewizja mieniąca się publiczną. Oglądam drugi dzień, jak TVN „nie może zrozumieć” wraz z zapraszanymi gośćmi „jak można było” podpisać rocznicowy klip jako „materiał wyborczy”. I dziwię się, że nie wpadnie na pomysł by, zamiast zapraszać „Miśka” Kamińskiego, który w tym „zrozumieniu” na pewno nikomu nie pomoże bo nie dla „zrozumienia” się go zaprasza, zaprosili tego kogoś z kierownictwa stacji, który nie godził się na emisję spotu PiS bez dodani tego napisu, który teraz przerasta możliwości „rozumienia” całego TVN-u i jej, mogłoby się zgadzać, stosunkowo najbardziej kumatych frontmanów.

Poziom TVP, telewizji zwanej publiczną przerasta chyba i to. Kiedy zobaczyłem w Onecie fotokopię listu pana Karpiniuka do Jarosława Kaczyńskiego, pierwsze, co mnie uderzyło, to podpis po fotografią. „List Marka Kapiniuka do Jarosława Kaczyńskiego. Fot. TVP Info”.* Można by rzec, że Andrzejowi Karpinukowi, bo chyba od niego ma TVP Info materiał do kopiowania i publikowania, przypadkiem, udało się wysłać list pod właściwym adresem. Do drugiej, obok TVN-u, stacji, której decyzje wymusiły ten podpis pod spotem.  Szkoda tylko, że ta sama TVP Info, tak samo zresztą jak TVN, nie raczyli pochylić się poważniej niż w postaci tryskającej jadem Olejnik i katującego czoło symbolizującymi troskę megazmarszczkami Morozowskiego, nad oburzeniem pana Karpiniuka i wyjaśnić czemu musiał on oburzać się na podpis pod spotem i komu tak naprawdę zawdzięcza on to, co tak go oburzyło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz