środa, 27 maja 2015

Postaw na zmianę i olej „zmianę”



Za kolokwializm w tytule nie przepraszam bo i tak łagodnie on opisuje to, co z inicjatywą panów Petru, Frasyniuka i Balcerowicza. Oczywiście wiem, że do szyldów w polityce nie należy przykładać zbytniej wagi ale trudno mi przypomnieć sobie większą od wspomnianej ściemę na naszej scenie politycznej w 25-leciu wolnej Polski. Wiem, ktoś zapyta jaka tam „lewica demokratyczna” pełna pezetpeerowskiego aparatu, jakie prawi i jaka sprawiedliwość skoro Blida, doktor G no i wreszcie jaka obywatelska. Ale w tamtych szyldach był większy lub mniejszy zasób szacunku dla nowych realiów czy też więcej szczerych chęci.

Partia o nazwie „Nowoczesna Polska”, w mojej ocenie dość ordynarnie próbuje skorzystać z boleśnie dla mainstreamu ujawnionego  zapotrzebowania na zmiany i ostentacyjnej kontestacji systemu. I w zasadzie nie miałbym o to pretensji. W końcu w polityce chodzi właśnie o wyczuwanie nastrojów a rozliczanie polityków z tego, czy faktycznie mają takie poglądy jak manifestują dziś jest czymś śmiesznym.

Jednak ustalmy jedno. Kiedy zacząłem pisać o polityce, konsekwentnie domagałem się od politycznych elit poważnego traktowania wyborców czy szerzej, odbiorców ich politycznej oferty. „Więcej finezji” apelowałem widząc na ile pozwalają sobie w jawnej kpinie z ludzi, którzy im zawierzyli i powierzyli swój los i swoją przyszłość. Niestety najczęściej apelowałem na próżno.

Do pana Petru nie apeluję bo na to już za późno. Ekonomista i świeżo upieczony polityk dał już bowiem poznać jak u niego z finezję. 

W zasadzie trudno doszukiwać się tej cechy u kogoś, kto równocześnie buduje formację o nazwie „Nowoczesna Polska” i pokazuje się ostentacyjnie u boku polityka, który jest dla większości obywateli symbolem tego, co właśnie chcą zmienić. Nie da się zaprzeczyć, że stanął Petru u boku Komorowskiego i że (polecę Stasińskim) „cala Polska to widziała”. Stanął, zaliczając przy okazji wpadkę, której urok konkurować może tylko z zalotami w pękniętych portkach.

Po pierwszej debacie, już w ostatnim tygodniu kampanii bodaj w TVN zobaczyłem zbitkę relacji z wydarzeń dnia. Najpierw pokazano pana Petru, który oświadczył, że jest za Komorowskim bo popiera „kandydata, który umie liczyć” a zaraz po tym Bronisława Komorowskiego, który zaczepiony przez dziennikarza informacją „W najnowszym sondażu jest 44 dla Dudy i 40 dla pana” odparł „i jest 17% niezdecydowanych”. Wyszło komicznie. Ale to taki zabawny szczegół bez większego znaczenia. 

Nie traktujmy inicjatywy ani pana Petru jako coś niepoważnego. O nim erudyta Marek Belka z cała pewnością nie powiedziałby, że to klaun.

Myślę, że usilne tworzenie tercetem Petru, Balcerowicz, Frasyniuk analogii z dawnymi „trzema tenorami” już daje nam odpowiedź, że w swoim czasie znajdą się chętni, pieniądze i Hala Olivia. Ponoć rolę tej ostatniej miał grać Stadion Narodowy ale na razie chętnych jest tylko na „Torwar”. Przypomnę też by nie uspokajać się tym, że mamy do czynienia z nieznanym gościem i dwoma zgranymi politykami. Dokładnie tak samo było przed laty, gdy akuszerami PO był mało kojarzony Maciej Płażyński oraz, jak się zdawało, dwaj panowie, którym w polityce „lepiej już było” czyli Tusk i Olechowski. Jedyne, co działa przeciwko temu pomysłowi to zbyt toporne odgrzewanie schematu. 

Ale nie twierdzę, że to pomysł bez szans. Jak widać PO ciągle gromadzi spory elektorat. Przy tych działaniach, jakie ostatnio zapowiada czy podejmuje Platforma już wkrótce może być tak, że na gwałt trzeba będzie „zagospodarowywać” te resztki, które na razie są gotowe wiele ze strony PO wytrzymać. Na dziś, szczególnie przy notowaniach „wirtualu” Kukiza, perspektywy „Nowoczesnej Polski” rysują się tak sobie. Ale widać też że pani Ewa Kopacz i jej gabinet zamierza zrobić wszystko, by wkrótce wyborem lemingów stal się właśnie Petru i Balcerowicz. A to oznacza co najmniej 20%.

Dlatego, doceniając i ostrzegając przez potencjałem twórców (nie koniecznie tych znanych z nazwiska) mam równocześnie nadzieję, że tym razem już nikt nie da się oszukać cwaniakom. No prawie nikt. Idę o zakład że wkrótce Tomasz Karolak zasugeruje nam, byśmy przestali „mękolić” i postawili na „zmianę”. A ja już teraz sugeruję, by olać tak Karolaka jak i taką zmianę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz