środa, 13 maja 2015

Jako wyborca Komorowskiego…



Oczywiście nie byłem, nie jestem i nie mam zamiaru być wyborcą Bronisława Komorowskiego. Nie pytajcie czemu bo na tak łatwe pytania w ogóle nie chce mi się odpowiadać.

Dziś z tego powodu czuję wyjątkowy komfort, że nie muszę bić się z myślami po tym, co stało się 10 maja i co działo się w następnych dniach. Czuję też autentyczny podziw dla tych, którzy bić się z myślami mimo wszystko nie musieli i nie zamierzali pozostając na stanowisku, że Bronisław Komorowski to kandydat najlepszy, najlepiej wykształcony, mający doskonała wizję prezydentury i najprzystojniejszy. Oczywiście to ostatnie to złośliwy żart, przed którym nie potrafiłem się powstrzymać pamiętając jak kiedyś Graś strzelał wazeliną twierdząc, że Tusk ma metr osiemdziesiąt wzrostu. To mój złośliwy żart, na który ta najwierniejsza część zwolenników obecnego prezydenta solidnie zapracowała. Na jednym z portali jedna z „najaktywniejszych komentatorek”(taka miano dostaje się tam już po pierwszym komentarzu czego doświadczyła, jak to zwykło się mówić  w wyższych sferach, moja osoba) na czyjąś uwagę, że miny ludzi w sztabie Komorowskiego 10 maja to był widok bezcenny odparowała, że w twarzach Beaty Szydło i Andrzeja Dudy zobaczyła wtedy „zdumienie i strach”. Nie zmyślam choć zaklinować nie mogę.

Ale zostawmy „zdumienie i strach” w oczach Dudy po wygranej I turze i wróćmy na swoje podwórko. To znaczy na podwórko zwolenników prezydenta Komorowskiego, w którego wyborców mam zamiar na chwilę się wczuć. To nie jest trudne zadanie. To po prostu straszliwa katorga. Gdy trzeba z uśmiechem na ustach przechodzić do porządku nad kolejnymi ruchami ich kandydata. Bo nie ułatwia on im życia i powodów do świetnego samopoczucia nie daje.

Żeby zarysować jakoś ową katorgę nie będę cofał się aż do dnia wyborów i wstępnych prognoz wyników. Skupię się na dniu następnym, którzy Bronisław Komorowski rozpoczął o godzinie 9 rano, ostrym atakiem na pozycje zwolenników Kukiza. Ostrym atakiem nie w znaczeniu uderzenia w nich a raczej zdobycia. 

Krok a w zasadzie skok Komorowskiego w kierunku „elektoratu antysystemowego” był tak gwałtowny, że trudno było sobie wyobrazić, aby nie poszły za nim kolejne koncesje na rzecz ludzi, którzy zawierzyli Kukizowi i zawiedli go blisko politycznego szczytu.

I nagle, gdy pojawiła się z tamtej strony propozycja udziału w debacie, która miałaby bezpośrednią bitwą o tę masę głosów, którą dostał Kukiz i której do zwycięstwa zabrakło i Dudzie i Komorowskiemu, Prezydent oddał pole. Dzisiejszy dzień zacząłem najpierw od zajrzenia na paski kilku telewizji informacyjnych i od wizyty na twitterze by dowiedzieć się czy już Komorowski i jego sztab zaakceptował zaproszenie. I okazuje się, że jeszcze a może w ogóle nie.

I tu wcielę się na chwilę w wyborcę Komorowskiego i zapytam czemu. „Panie Bronisławie Komorowski, skoro powiedział pan takie wielkie AAAAAA! proponując w 5 minut fundamentalną i dość kontrowersyjną zmianę konstytucji, by przekonać kukizowców czemu masz problem by przed nimi stanąć?!”

Tak bym zapytał gdybym był zwolennikiem Komorowskiego. Tak bym też zapytał, jako zwolennik Dudy, gdyby ten postąpił jak postępuje teraz Komorowski. Bo z logicznego punktu widzenia kupy się to, co robi Prezydent i jego otoczenie, nie trzyma.

I tak docieramy do końca mojego bycia wyborcą Komorowskiego. Nie mogę nim być bo oni takich pytań nie stawiają.

Poczytałem komentarze na portalach pod informacjami o propozycji Kukiza. W tych, z których emanuje sympatia do obecnie urzędującego prezydenta. Poniżej próbka zaczerpnięta z Onetu i z NaTemat. Przypomnę, że rzecz dotyczy spotkania kandydatów do prezydentury z obywatelami. Z OBYWATELAMI (takie zapożyczenie z kolegi LChlipa).

Kukizowi odbiło kompletnie. Co on zrobił dla Polski , by bawić się w apostoła wydającego dyspozycje prezydentowi

Kukiz jest już najwyraźniej po ugodzie z prezesem...
„Przecież to ustawka prezesa i Kukiza!
Swoją drogą, jakim cudem antysystemowy Kukiz poszedł na układ z jednoosobowym PiS??
Co mu prezes zaoferował?

A nie pisałem, że Kukiz będzie kandydował po wyborach? Zapewne czuje się nad-prezydentem. Niech Duda debatuje z Kukizem.

Niestety Kukiz jest porąbany a wielu z nas chce grać w tym cyrku.

Komorowski nie ma co liczyć na glosy elektoratu Kukiza, powinien odmówić, niech Duda z nimi rozmawia. Wydaje się, ze Kukiz uwierzył w swoja misje zbawcy Polaków, chyba przecenił swoje możliwości w polityce. Albo jest ukryta przystawka PiSu.
A niech wyrób kaczopodobny promuje Kukiza, niech go Kukiz poprze i Kukiz będzie pozamiatany.

Furiat ,uwierzył w swoją misję zbawcy Polski! Odstawienie gorzały zaszkodziło ,napij się i będzie spokój !

Chłoptasiowi już się kompletnie w główce pokręciło od niedzielnego sukcesu.

I na koniec prawdziwy rodzynek. Ostatnie zdanie wymiata!

A z drugiej strony zwróćcie uwagę na fakt: zaproszenie przez Pawła Kukiza do Lublina, przyszły prezydent odpisuje na Twiterze? "Boże czy ty to widzisz?", aż na język wysuwają się słowa z jakieś polskiej komedii. My jako obywatele szanujmy się! Prezydent to osoba reprezentująca nasz kraj, mająca nie duży wpływ na politykę. Nie sądźmy PO za błędy byłego premiera. Ja na miejscu Pana Bronisława nie jechałbym na żadną debatę. Wręcz przeciwnie sama bym ją zorganizowała.

I na koniec jeszcze jedna uwaga. Wczoraj kolega Starosta Melsztyński zastanawiał się czy Duda jest w stanie wybić się na samodzielność. Szybkość, z jaką Andrzej Duda zareagował na propozycję Pawła Kukiza pokazuje, że decyzje podejmuje samodzielnie. Wczoraj, gdy szedłem spać, ostatnią informacją, usłyszaną w sprawie udziału Bronisława Komorowskiego w zaproponowanej przez Kukiza była wiadomość, że „sztab Pawła Kukiza jest  w tej sprawie w kontakcie ze sztabem Prezydenta”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz