niedziela, 1 stycznia 2012

Nie ma się z czego cieszyć

Nie od dziś zdumiewam się widząc jak mój biedny i ciągle doświadczany przez los Naród wywala każdego roku bez żadnego uzasadnionego powodu miliony złotych w postaci krótkich acz nie zaprzeczę, efektownych rozbłysków. I zaraz idzie narzekać że mu do pierwszego nie starcza, że mało zarabia. I tak przez cały rok, który zakończy zresztą kolejnymi milionami wystrzelonymi w niebo.

Już nawet nie chodzi o to, że cieszyć się nie ma z czego tak ogólnie i obiektywnie. No bo czy jest jakiś powód by świętować to, że nam zmarszczek i siwych włosów przybyło i jeszcze przybędzie? Jak kto jest masochistą to owszem.

Nawet w normalnych warunkach mamy w podobnej sytuacji do czynienia ze skokiem w niepewność. Z samego założenie skoro żegnamy to, co przeżyliśmy a witamy to, co dopiero przed nami. I o ile to pierwsze ocenić możemy na podstawie faktów, to drugie wyłącznie życzeniowo. Bez żadnych gwarancji.

Przełom roku 2011 i 2012 to jednak sytuacja szczególna. Szczególnie niesprzyjająca temu, by wywalać w niebo te miliony popijając „russkoje igristoje” z gwinta. Ja wiem, że prognozy niewiele muszą mieć wspólnego z rzeczywistością ale jednak na jakichś przesłankach zostały oparte. A z tych przesłanek wynika, że jeśli już, to rękami i nogami powinniśmy się trzymać tego 2011 roku bo ten, co idzie to dopiero będzie. I dopiero nam pokaże.

Zapowiedzi są takie, że kto rozsądny nie cieszy się i nie spieszy się by smakować to „nowe” co z nowym rokiem ma nadejść. I pewnie jeśli strzelał tymi milionami w niebo i „russkoje igristoje” popijał to tylko tak rutynowo. Albo temu, że każdy powód by się bawić jest dobry. Albo i bardzo dobry.

Oczywiście będą tacy, co wzorem co sprawniejszych w gębie (i w niczym innym) rządowych urzędników skwitują te zapowiedzi dramatycznym „nie straszcie ludzi!!!!!”. Już zresztą jeden się taki objawił. Rzecz ciekawa sama z siebie a nie tylko z kontekstu. Minister nowy co to był niedoszłą gwiazdą opozycji, zmienił barwy i zaraz stał się była gwiazdą koalicji. Spadającą niczym niosąca zagładę asteroida. Choć może przesadzam. Raczej taki meteor, który, owszem, błyśnie w locie ale szkody już nie uczyni bo się całkiem w atmosferze spali. Można by owego meteoru w ogóle nie zauważać bo skoro się spala to szkoda czasu na niego. Ale ten kontekst przed chwilą pominięty jest tu bardzo ciekawy. Istotniejszy dużo bardziej niż to piękne, tak szybko spisane na straty oblicze gwiazdora – ministra.

Oto bowiem wkraczamy w kolejny rok rządów obecnej ekipy z oczywistym dowodem na to, że ile by lat nie minęło, ile by milionów w niebo nie poleciało by spłonąć efektownie, ile galonów, hektolitrów i innych jednostek miary „igristogo” poszłoby w gardła, ona dalej nie umie porządnie przeprowadzić procedury legislacyjnej i właściwie ustawy napisać. I zachowuje się jak taki mechanik domorosły i nieudolny, który wie, co będzie dopiero wtedy jak już będzie. Nie ma większego wstydu dla ustawodawcy niż ustawa, którą trzeba poprawiać zanim jeszcze wejdzie w życie. Trudno o większy wstyd dla rządzących niż nieudolne tłumaczenia przez telewizor jaką to tabletką taniej człowiek chory i cierpiący może zastąpić tę, od której od lat zależy jego zdrowie albo życie. Nie od tego mamy ministrów by urządzali telewizyjne pogadanki o pigułkach. Tylko by myśleli. Obśmiewana przez lata „mądrość etapu” to ma do siebie, ze poza specyfiką etapu uwzględniać powinna bezwzględnie mądrości przećwiczone na etapach poprzedzających.

Brak wspomnianej refleksji, w dodatku zademonstrowany przez urzędnika, który pracuje prawdopodobnie na najdelikatniejszej społecznie materii, w żaden sposób nie może uspokajać w sytuacji, gdy właśnie przy eksplozjach wywalonych w niebo milionów i w cieple rozpływającego się w żyłach „igristogo” wkraczamy w rok, który ma być szczególnie trudny.

Zatem zamiast strzelać tymi milionami w niebo, zamiast chłeptać radośnie owo „igristoje” zastanów się człowieku chwilę. Nad tym jaką pigułkę masz wybrać i nad tym co cię czeka pod kierunkiem tej „najlepszej z drużyn” w tym najtrudniejszym roku.

1 komentarz:

  1. Są nowe listy refundacyjne i na tych listach niektóre leki są oznaczone jako bezpłatne, podczas gdy ich cena wymieniona w sąsiedniej kolumnie niekiedy przewyższa cenę leków na ryczałt. Autor: Ministerstwo Zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń